Schody

Od kiedy moja młodsza córka miała swój p[pierwszy wypadek, postanowiłam, że nie będą już nigdy robić pułapek w domu. Nazywam różne rzeczy pułapkami, ponieważ właśnie przez nie moja córka ucierpiała już nie jeden raz. Lekarze w szpitalu znali ją bardzo dobrze. Za każdym następnym razem pytali, co stało się teraz. Było to dla mnie dosyć męczące, ponieważ nie miałam ani czasu ani możliwości, by ciągle zwalniać się z pracy, kiedy moja córka zadzwoni. Ostatnio pechowe były dla niej schody, których kształt sama projektowałam. Jeszcze nigdy w całej mojej karierze nie darzyło mi się coś takiego, aby ktokolwiek uskarżał się na zaprojektowane przeze mnie schody. Jak się okazuje, tylko i wyłącznie dla mojej córki są one pechowe, albo celowy przewraca się na nich, by je zdemontować, ponieważ strasznie się jej nie podobają. Ale czy to mógłby być dla niej wystarczający powód, by skazywać się na cierpienie i niemiłe pielęgniarki w szpitalu? Wydaje mi się, że muszę z nią poważnie porozmawiać. Dalej tak być nie może. To nie do pomyślenia, że mała dziewczynka mogłaby być zdolna do takich dziwnych i złych rzeczy. Nie podoba mi się to wcale.